O urokach wolnych zawodów, czyli praca na wynos

Jedną z największych zalet wolnych, twórczych zawodów jest możliwość pracy z dala od biurka. Owszem, wymaga to pewnej samodyscypliny, ale radość, jaką daje możliwość siedzenia w ogrodzie zamiast w biurowcu jest nie do przecenienia.

Niby to nic nowego, zawsze przecież byli ludzie, którzy nie musieli co dziennie chodzić do pracy. Pisarze, artyści, fotograficy i tak dalej. Ale mam wrażenie, że dzisiaj jest to jeszcze łatwiejsze i dużo więcej osób może pracować w ten sposób równie wydajnie, jak przy biurku. Podstawą jest tu oczywiście internet, ale jak się okazuje, dziś nawet na Kresach Wschodnich nie ma z tym problemu. Tak się ułożyło, że trafiła nam się okazja wyjechać na niemal dwa tygodnie do przepięknego Supraśla, a w pracy pełne ręce roboty. Jak to pogodzić? Okazuje się, że dzisiaj nie jest to wcale takie trudne.

Używając laptopa i smartfona możliwości są niemal nieograniczone. Na początek dostęp do danych – nic prostszego. Usługi chmurowe, takie jak dysk google czy mój ulubiony OneDrive od Microsoftu zapewniają na bieżąco dostęp do wszystkich dokumentów które zaznaczyłem przed wyjazdem, a nawet mój dość leciwy laptop jest w stanie poradzić sobie z indesignem czy photoshopem. Może nie aż tak płynnie jak porządny komputer w pracy czy w domu, ale i tak jest wystarczająco.

Pozostaje jeszcze kwestia komunikacji – jest w tej chwili dość gorący moment w pracy. Dział marketingu organizuje jednocześnie kilka konkursów letnich a każdy z nich wymaga przygotowania grafik, animacji, poligrafii… Grafik ma pełne ręce roboty i co gorsza co najmniej kilka spotkań dziennie. Tu z pomocą przychodzi kamera internetowa i skype – w wersji której używam ma jedną wspaniałą funkcję – podgląd pulpitu. Można wykonać połączenie do odpowiedniej osoby, która na swoim komputerze ma na bieżąco podgląd tego, co ja robię. Tym sposobem można normalnie rozmawiać, pokazywać działania i współpracować dokładnie tak, jak siedząc przy jednym biurku i tym samym ekranie. A kto wie, może jest nawet wygodniej? W końcu dwie osoby przy jednym laptopie to nie jest szczyt komfortu.

No dobrze, ale przecież życie to nie same plusy – gdzie tkwi haczyk? Już mówię – w samodyscyplinie. To jest najtrudniejsza sprawa. Gdy wstajesz rano, idziesz do pracy i siadasz przy biurku, to po prostu zaczynasz pracować i wszystko gra. A zdalnie jest trudniej. Po pierwsze, nie musisz wstać na tyle wcześnie, by się wyszykować i dojechać. Wstajesz i już jesteś w pracy. Nie musisz być też ubrany, uczesany ani pachnący. Przecież nikt Cię nie widzi. Masz tylko do wykonania swoją pracę. Bierzesz więc smartfon, laptopa, leżak i drinka z palemką i udajesz się do ogrodu. Śpiewają ptaki, wieje przyjemny wiaterek a przez korony drzew przebijają się pojedyncze promienie słońca. I tu właśnie następuje moment krytyczny, gdyż trzeba się z tych wszystkich pięknych rzeczy wyłączyć i ograniczyć się do 15 cali ekranu. Niemniej możliwość takiej pracy przez chociaż kilka dni daje niesamowitą frajdę.

Koniec pisania, czas wracać do pracy. Banner się sam nie zrobi, a terminy nie mają wakacji ani serca.

Jakub Waszkiel

Oto ja - fotograf, grafik, montażysta i operator, pasjonat obrazu, techniki, starych samochodów, burbona i dobrej muzyki. W życiu najbardziej cieszy mnie, że moja pasja jest również moją pracą. Zapraszam do współpracy!